Wiara chrześcijan i „pasterze”

Odświeżenie 21 grudnia, 2025 by Maja Kwierk

Piotr Sikora

„Jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus” (Mt 23, 10)

„Jego namaszczenie poucza was o wszystkim” (1 J 4, 27)

Ostatnie wydarzenia związane zawirowaniami w sferach „duchownych” stawiają przed nami wiele pytań dotyczących struktury Kościoła, a zwłaszcza tego, jaką rolę we wspólnocie Kościoła powinien pełnić biskup oraz – w pewnym stopniu – księża.

We współczesnym polskim dyskursie dominuje obraz biskupów i księży jako pasterzy, przewodników Kościoła. Jest to obraz rozpowszechniony wśród wiernych i ważny dla samoświadomości samych hierarchów. Podobnie znaczącą rolę odgrywa słowo: „ojciec”. Mówi się często o ojcostwie duchowym księży, o biskupach jako o ojcach diecezji itp.

Wizja „ojcowsko-pasterska” prowadzi do ogromnych oczekiwań w stosunku do biskupów i księży, do stawiania im zatem bardzo wysokich wymagań moralnych, wyższych niż te które stawiamy „zwykłym” wiernym. Przyjmując taką wizję, uzależniamy też w dużym stopniu swoją wiarę od „pasterzy”. Trzeba jednak postawić pytanie, czy jednak tego typu metaforyka, zwłaszcza jeżeli zmonopolizuje dyskurs o Kościele, prowadzi do najwłaściwszej wizji chrześcijańskiej wspólnoty?

By odpowiedzieć na to pytanie warto zwrócić się do początków Kościoła, do jego okresu apostolskiego – jest to bowiem okres wzorcowy, stanowiący kryterium późniejszego rozwoju.

Metafora pasterza w Nowym Testamencie

Trzeba przyznać, że model Kościoła wyrażany przez metafory pasterza i owiec sięga samych początków chrześcijaństwa. Doskonale znamy historię z Ewangelii Janowej, w której zmartwychwstały Jezus mówi do Piotra: „paś owce moje” (J 21, 17), Autor Pierwszego listu Piotra zwraca się do „starszych” (prezbiterów): „paście stado Boże, które jest przy was…” (1 P 5, 2), Autor Listu do Efezjan pisze o ludziach, których Chrystus ustanowił pasterzami (Ef 4, 11).

Warto jednak dostrzec, że znaczenie metaforyki pasterza i owczarni jest ograniczane przez inne teksty Pisma. Ograniczenia te wyraźnie ujawnia sam kontekst, w którym wzmianka o pasterzach pojawia się w Liście do Efezjan. Kontekst ten wskazuje na fakt, że „każdemu została dana łaska według miary daru Chrystusowego” (Ef 4, 7), posługa pasterska jest zaś tylko jedną z wielu posług istniejących w Kościele: „On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami” (Ef 4, 11). List do Efezjan wpisuje się tu w starszą tradycję pawłową. We wcześniejszym o co najmniej kilkanaście lat Pierwszym Liście do Koryntian Paweł podkreśla, że „wszystkim objawia się Duch dla wspólnego dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętności poznawania według tego samego Ducha (…) innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu jak chce” (1 Kor 12, 7 – 11).

Kościół wyposażony w wielorakie dary – charyzmaty – jest organizmem, ciałem Chrystusa, w którym różni ludzie pełnią z nadania Bożego różne funkcje: „I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami” (1 Kor 12, 28).

Nie wchodząc w bardzo szczegółową analizę powyższych tekstów można zauważyć, że obraz Kościoła, jaki się z ich wyłania, daleki jest od obrazu wspólnoty podzielonej na dwie części – tych, którzy prowadzą, nauczają, „pasą” i tych, którzy dają się prowadzić, słuchają pouczeń i „są pasieni”. Duch objawia się wszystkim – każdemu osobiście – dla wspólnego dobra. Wszyscy są odpowiedzialni za wspólnotę i jej wzrost, choć nie wszyscy na ten sam sposób. Nikt też nie bierze na siebie całkowitej odpowiedzialności. Co więcej, funkcje tradycyjnie łączone z biskupstwem – rządzenia, nauczania i uświęcania – spełniają rozmaici członkowie wspólnoty. W kontekście naszego pytania: pytania o rolę, jaką w wzrastaniu w wierze chrześcijanina powinien spełniać biskup, najważniejsze jest zwrócenie uwagi na pluralizm charyzmatów i posług związanych z poznaniem, zrozumieniem i przekazywaniem Objawienia oraz fakt, że „Duch objawiani się każdemu” chrześcijaninowi.

Rola Dwunastu a samodzielność wiernych

Inną ważną dla naszego tematu księgą są Dzieje Apostolskie. Ich Autor bowiem na przykładzie pierwszej wspólnoty uczniów Jerozolimie kreśli wzorcowy model Kościoła. We wspólnocie opisywanej przez Łukasza bardzo ważną rolę pełni Dwunastu – krąg uczniów ustanowiony przez samego Jezusa jeszcze za jego ziemskiego życia. Ustanowienie Dwunastu – przez odwołanie do dwunastu pokoleń Izraela, spośród których do czasów Jezusa przetrwało, zachowując swą tożsamość, zaledwie kilka – było symbolicznym odnowieniem, utworzeniem na nowo Ludu Przymierza. Podobnie jak dwunastu protoplastów pokoleń izraelskich symbolizowało cały lud, tak Dwunastu stanowiło symboliczną reprezentację i „korzeń” Kościoła. Dlatego też po zdradzie Judasza koniecznym stało się uzupełnienie kręgu Dwunastu. Piotr tak określa sens tego działania: „Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu w Janowego aż do dnia, w którym, został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania” (Dz 1, 21-22).

Rolą Dwunastu jest zatem zakorzenienie Kościoła w historii Jezusa i – takie zakorzenione w historii – świadczenie o Jego zmartwychwstaniu. Krąg Dwunastu, dla których Łukasz rezerwuje nazwę Apostołowie (w tekstach pawłowych termin „apostoł” ma o wiele szersze znaczenie), jest strukturalnym gwarantem tożsamości wspólnoty, tożsamości na zawsze określonej przez historyczne jej początki.

Warto jednak zwrócić uwagę, że Dzieje Apostolskie podkreślają rolę nie tylko Dwunastu. Piotr już w pierwszej mowie, którą wygłasza po zesłaniu Ducha w wieczerniku (Dz 2, 14 – 36), stwierdza – odwołując się do proroctwa Joela – że właśnie nadeszły czasy, w których Duch dany jest wszystkim. Jak zauważają bibliści, prorok Joel zapowiada czasy, w których członkowie Ludu Bożego staną się uczestnikami takiego doświadczenia Ducha, iż nie będą potrzebować pośredników w swojej relacji do Boga – będzie ona na tyle intymna, osobista i intensywna. Nastanie tego ogłasza Piotr. Dwunastu jest świadkami początków, ale każdy chrześcijanin pozostaje w bezpośredniej relacji z Bogiem i jest odpowiedzialny za Kościół. Potwierdza to dalszy opis rozwoju chrześcijaństwa zamieszczony w Dziejach. Wiele innych wspólnot, np. Kościół w Antiochii, jest zakładanych i prowadzonych przez charyzmatycznych „proroków i nauczycieli” (por. Dz 13, 1) – najbardziej znanym i znaczącym z nich jest Paweł z Tarsu.

Czytaj  Chce się rozwieść, ale nie mam gdzie mieszkać - co zrobić w tej sytuacji?

Podobne przekonanie co do powszechności daru Ducha, który daje chrześcijanom niezwykłą samodzielność w wierze wyraża Pierwszy List Jana Apostoła, którego autor przypomina adresatom: „wy macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą (…) namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim” (1 J 4, 20.27).

Można zatem uznać, że Kościół pierwotny zachowywał w pamięci naukę Jezusa, który przykazał uczniom: „wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo tez na ziemi nie nazywajcie swoim Ojcem, jeden jest bowiem Ojciec wasz, ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus” (Mt 23, 8-10).

Nasz Mistrz nakreślił wizję wspólnoty równych braci i sióstr, w której wszyscy mają świadomość że są dziećmi i uczniami – jedynym i bezpośrednim nauczycielem i mistrzem prowadzącym wszystkich do wspólnego Ojca jest Chrystus.

Historyczny wzrost znaczenia biskupa

W tym miejscu nasuwa się pytanie: skoro takie było pragnienie Jezusa, skoro takie były początki Kościoła, to jak wyjaśnić bardzo szybki wzrost znaczenia biskupa w Kościele? Wzrost taki jest faktem już w czasach bezpośrednio poapostolskich. Już w ostatnich pismach Nowego Testamentu (tzw. Listach Pasterskich: do Tymoteusza i do Tytusa) możemy zaobserwować proces pewnej instytucjonalizacji i wzmocnienia roli biskupa/prezbitera kosztem pozostałych posług charyzmatycznych. Posługi charyzmatyczne są jednak niezwykle ważne jeszcze pod koniec I wieku. Świadczy o tym np. pismo zwane Didache (Nauka Dwunastu Apostołów). Autor tego pisma broni autorytetu biskupów, wybranych przez gminę, uzasadniając, że mają oni autorytet równy autorytetowi wędrownych, charyzmatycznych proroków – ten ostatni był dla czytelników oczywisty i nie wymagał uzasadnienia.

Teologię wyraźnie eksponującą rolę biskupa rozwija na początku II wieku Ignacy Antiocheński. Natomiast pod koniec II wieku Ireneusz z Lyonu formułuje wyraźnie pojęcie sukcesji apostolskiej, którym posługiwać się będziemy aż do naszych czasów i pisze: „należy słuchać zwierzchników w Kościele, którzy – jak udowodniliśmy – mają następstwo od Apostołów. Z następstwem biskupstwa otrzymali oni niezawodny charyzmat prawdy”. Trzeba jednak pamiętać, że Ireneusz tworzy w kontekście polemiki z gnostykami, twierdzącymi, że posiadają tajemne objawienie, nieznane pozostałym chrześcijanom. Ireneusz podkreśla, że prawda jest dostępna wszystkim – „dostrzec zaś prawdę zdoła każdy człowiek dobrej woli, o ile tylko dobrze zapozna się z tradycją apostolską głoszoną publicznie i jawnie we wszystkich gminach kościelnych na całym świecie”. Świadkami tej tradycji są według Ireneusza Apostołowie i ich następcy – biskupi. Ireneuszowi nie chodzi o to, że biskupi wiedzą coś więcej na temat objawienia niż zwykli wierni. Protestuje przeciw uzurpacji gnostyków, że posiadają oni znajomość Bożej Prawdy nieznaną biskupom. Wskazując na biskupów jako na świadków publicznego, powszechnie dostępnego objawienia, przeciwstawia się tworzeniu się elity, rzekomo posiadającej głębsze poznanie prawdy. Nie chce wcale tworzyć takiej elity z biskupów.

W epoce patrystycznej, nawet jeśli już od czasów bezpośrednio poapostolskich wzrasta wyraźnie w Kościele rola biskupa, to – jak stwierdza historyk doktryny chrzescijańskiej, P. Tichon SJ – „urząd episkopów (biskupów) i starszych (prezbiterów) służy w istocie temu, by ogółowi ochrzczonych umożliwić aktywne uczestnictwo w misterium i życiu Kościoła”. Opinię Tichona potwierdza postawa np. św. Augustyna, który w dziele O nauce chrześcijańskiej tak wyjaśnia sens swojego nauczania: „Kto uczy, jak należy je [Pismo] rozumieć, podobny jest do przekazującego umiejętność czytania (…). Robi to w tym celu, żeby ten, kto nauczył się czytać, kiedy znajdzie książkę, nie potrzebował lektora, za pośrednictwem którego poznałby jej treść. Podobnie kto pozna reguły, które zamieramy tu wyłożyć, kiedy w księgach napotka coś trudnego, pomny na zasady, niby litery, nie będzie potrzebował innego interpretatora, dzięki któremu zostałoby mu odsłonięte to, co zakryte”.

Augustyn chce tak nauczać wiernych, by jako ludzie dojrzali potrafili samodzielnie kształtować swoją wiarę i nie byli zależni od innych.

Autorytet biskupa jako świadka wiary

Autorytet biskupa jeszcze długo po Augustynie nie bierze się z faktu zajmowania określonego urzędu, lecz stąd, że jest on świadkiem wiary Kościoła. Jak zauważa w swej historii dogmatu B. Sesboue SJ, dopiero w czasach nowożytnych pojawia się myśl, że jakieś zdanie jest prawdą wiary, gdyż głoszą je biskupi. Wcześniej było oczywiste, że biskupi głoszą jakieś formuły wiary, ponieważ przynależą one do wiary Kościoła od początku. Biskupi (tak pojedynczy, jak i zgromadzeni na synodach i soborach) nie tyle określali dane prawdy wiary, co poświadczali, iż dane prawdy przynależą do wiary Kościołów, które reprezentowali.

Zdarzały się też w historii okresy, w których biskupi zawodzili w swojej roli świadków wiary, a Kościół zachował i przekazał prawdę objawioną dzięki świeckim. Jak zauważył kard. Newman, tak było na przykład w czasach kryzysu ariańskiego w IV wieku, gdy większość biskupów wzięła stronę Ariusza, przeciw orzeczeniom Soboru Nicejskiego.

Nawet w czasach sporów z Reformatorami, kwestionującymi rolę biskupów, jeden z głównych teologów Soboru Trydenckiego, Melchior Cano, wskazuje, że poszukiwanie właściwej interpretacji wiary chrześcijanina nie może ograniczać się do słuchania biskupów. W swoim dziele De loci theologici wymienia dziesięć miejsc teologicznego poznania: autorytet Pisma i Tradycji, autorytet Kościoła Powszechnego, autorytet Synodów i Soborów Powszechnych, autorytet Kościoła Rzymskiego, autorytet starożytnych świętych, autorytet teologów i znawców prawa kościelnego, rozum, autorytet filozofów i znawców prawa świeckiego, autorytet ludzkiej historii. Aby określić właściwą interpretację wiary warto zwracać się do możliwie szerokiego spektrum powyżej wymienionych miejsc, a najlepiej do wszystkich.

Biorąc pod uwagę świadectwo Nowego Testamentu, jak również późniejszy kształt życia Kościoła należy stwierdzić, że relacja biskup – wierni nie jest relacją pochyłą, w której biskup musi być przewodnikiem w wierze, ojcem i mistrzem. Stosując metaforykę „pasterską” trzeba pamiętać, że biskup prowadzi „stado”, którego członkowie posiadają zdolność samodzielnego odnajdywania drogi i paszy. Biskup o wiele bardziej należy do stada, niż je prowadzi, a tak naprawdę Pasterzem jest kto inny, kto „zna owce po imieniu” i oddał za nie życie – Chrystus.

Czytaj  Chce się rozwieść, ale nie mam gdzie mieszkać - co zrobić w tej sytuacji?

Podsumowanie: dialog i współodpowiedzialność

Każdy z nas, chrześcijan, jest w równym stopniu choć w różny sposób uzdolniony do przyjmowania Objawienia i przekazywania go innym. Oczywiście, fakt, że każdy chrześcijanin może i powinien osobiście przyjmować i przekazywać Objawienie i że ostatecznie w swojej wierze „nie potrzebuje pouczenia od nikogo”, nie może prowadzić do subiektywizmu – poznajemy bowiem Tego, który raz na zawsze się ofiarował. Dobrze ujął to obecny Prefekt Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, kard. Walter Kasper, w wydanej na początku lat ’70 książce Rzeczywistość wiary: „Wobec obu wykluczonych możliwości – monolitycznej jedności opartej na autorytecie i liberalistycznego pluralizmu niezdolnego już do żadnego wewnętrznego porozumienia – pozostaje tylko ortodoksja w sensie dynamicznym i dialogowym. Wychodzi ona z przekonania, że prawda w Kościele musi wyjść na jaw w procesie dyskusji wszystkich charyzmatów i kierunków. Wierność wierze i posłuszeństwo Kościołowi zachowuje każdy dopóty, dopóki jest gotów strzec ciągłości dialogu ze wspólnotą Kościoła, dopóki uznaje wypowiedzi tej wspólnoty za zobowiązujące i traktuje je jako wyzwanie, któremu przyznaje realną szansę w odniesieniu do własnego subiektywnego przekonania w kwestii wiary”.

Kasper, za Soborem Watykańskim, wskazuje na trzy kryteria gwarantujące chrześcijański charakter dialogu charyzmatów i kierunków. Są to: Duch dany wszystkim, tradycja – czyli pamięć tego, co u początków Kościoła dokonało się w Jezusie – oraz urząd sprawowany przez biskupów.

Kryterium pierwsze jest najważniejsze, gdyż w najbardziej bezpośredni sposób odnosi się do istoty wiary. Wiara – choć wiąże się z uznaniem pewnych formuł i określonym stylem życia – w swej istocie jest doświadczeniem duchowym, spotkaniem z Nieskończonym, aktem zjednoczenia, bezpośrednią relacją z Bogiem, przyjęciem Ducha. W tej sferze każdy ma równie bezpośredni dostęp do Boga. Doświadczenie duchowe nie wyizolowuje nas, lecz przeciwnie – włącza we wspólnotę, ale jest to wspólnota równie zanurzonych (chrzest – gr. baptisma – znaczy „zanurzenie”) w Ducha.

By jednak doświadczenie duchowe nie było jedynie iluzją, projekcją subiektywnej pobożności, potrzebne jest kryterium tradycji, danej raz na zawsze treści wiary. Duch nie mówi od siebie, lecz daje to, co wziął od Chrystusa. Tradycja zakorzenia nasze doświadczenie duchowe w doświadczeniu wspólnoty, która nie tylko duchowo lecz również w wymiarze historycznym pochodzi od Jezusa. Jesteśmy istotami historycznymi i takie zakorzenienie w historii jest ważne.

Wreszcie kryterium trzecie. Zakorzenienie w historii, jeśli ma być trwałe, wymaga pewnych form instytucjonalnych – Kościołowi potrzebna jest pewna struktura. Kryterium instytucjonalne – urząd – jest jednak najbardziej „wtórne” – służy dobremu działaniu dwóch pierwszych kryteriów – „urząd nauczycielski nie jest ponad słowem Bożym, lecz jemu służy, nauczając tylko tego, co zostało przekazane” (Sobór Watykański II, Konstytucja o Objawieniu Bożym Dei Verbum, 10). Urząd biskupi powinien być, zdaniem Kaspera, „centrum wzajemnego porozumiewania się i powinien uczynić wszystko, by każdy mógł się wypowiedzieć”. Biskup jest „odpowiedzialny za doprowadzenie do właściwej relacji między społecznością wierzących a daną jej uprzednio treścią wiary” oraz „za realizację właściwego sposobu komunikowania się wewnątrz Kościoła”. Kasper oczywiście nie neguje możliwości, że „urząd w pewnych wypadkach sam może rozstrzygać i wypowiadać ostatecznie wiążące słowa”. Ze względu na stan Kościoła w jakimś momencie – gdy, jak pisze Kasper, „normalne formy komunikowania się w Kościele nie funkcjonują” – biskupi mogą i muszą wziąć na siebie odpowiedzialność dawania świadectwa wiary Kościoła w imieniu wspólnoty, która nie jest w danym czasie do tego zdolna. W tym kontekście należy interpretować stwierdzenie Vaticanum II, iż „zadanie autentycznej interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję, powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła” (DV, 10). Określenie „interpretacja autentyczna” oznacza tu interpretację nie tylko osobistą, lecz wyrażoną w imieniu Kościoła. Tylko biskupi powołani są by w pewnych sytuacjach wypowiadać się w imieniu całego Kościoła. Sytuację taką Kasper przyrównuje jednak do „stanu wyjątkowego”, który ma na celu „przywrócenie normalnych form szukania prawdy”.

Normalne formy szukania prawdy wymagają, jak zauważa Vaticanum II, zaangażowania i współpracy wierzących, a biskupi wcale tu nie są pierwszymi: „Wzrasta bowiem zrozumienie tak rzeczy, jak i słów przekazanych, już to dzięki kontemplacji oraz dociekaniu wiernych, którzy je rozważają w sercu swoim (por. Łk 2, 19.51), już to dzięki doświadczalnemu pojmowalnemu spraw duchowych, już to znowu dzięki nauczaniu tych, którzy wraz z sukcesją apostolską otrzymali niezawodny charyzmat prawdy. Albowiem Kościół z biegiem wieków dąży stale do pełni prawdy Bożej, aż wypełnią się w nim słowa Boże” (Dei Verbum, 8).

Oczywiście sposób zaangażowania musi być zróżnicowany. Niektórzy chrześcijanie są lepszymi znawcami Pism i Tradycji, inni posiadają większe doświadczalne pojmowanie spraw duchowych, inni są bardziej wyczuleni na obecne znaki czasu, inni bardziej kompetentni w kwestiach społecznych itd. Dlatego właśnie drogę wiary podejmujemy razem, nie tyle dając się prowadzić biskupom, co raczej wspólnie odczytując mapę drogi i próbując zorientować się w terenie. Czasami ktoś idzie bardziej samodzielnie, czasami jest przez kogoś prowadzony. Tym niemniej nie ma stałej grupy prowadzących i innej – prowadzonych. Relacje prowadzenia i bycia prowadzonym zmieniają się. Wspólnie pielgrzymujemy, „aż razem dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i do pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według pełni Chrystusa” (Ef 4, 13).